Ostatnie wpisy
historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część siódma i tak jakby ostatnia
and how's your love life?/olaszkocentrycznie

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część siódma i tak jakby ostatnia

Nie da się tak żyć. Nie ma takiej mocy w kosmosie żebym teraz, dla przykładu, przyrządziła sobie nawet najmarniejszy posiłek. Moja głowa jest tak zamroczona, że puściłabym całe piętro z dymem, a na pewno spaliła sobie włosy. Wyruszam w Warszawę wcześniej niż planowałam i robię przystanek na kanapkę z mozzarellą i tapenadą w Szarlocie. Siadam … Czytaj dalej

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część szósta
and how's your love life?/olaszkocentrycznie/reminiscencje

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część szósta

Otwieram jedno oko. Hurra! Ten cudny sen trwa. Jestem we wciąż jeszcze świeżawej hotelowej pościeli na siedemnastym piętrze. Lubię sobie kłamać, że mam w życiu jakieś ambicje, ale gdyby pozwolono mi zostać tu na zawsze i po wieczność tarzać się z X. we własnym brudzie (z przerwami na czytanie memuarów i koreańskie żarcie na wynos), … Czytaj dalej

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część piąta
and how's your love life?/olaszkocentrycznie

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część piąta

Jemy późną kolację na tarasie Kulturalnej. Znowu panuje ta błoga, letnia, nocna aura. Nasza randka trwa już dobę i właśnie weszliśmy w fazę “milczenie jest spoko”. X. w końcu przerywa ciszę, żeby opowiedzieć mi o zwyczajach ślubnych (ha!) w swoim kraju, który – choć odległy geograficznie i kulturowo – brzmi bardzo jak Polska. W tym … Czytaj dalej

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część czwarta
and how's your love life?/olaszkocentrycznie/reminiscencje

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część czwarta

Trochę głupio używać słowa “szczęście” w tym kontekście. To, co się dzieje jest tak nagłe i niespodziewane, że aż ciut nieuprawnione. Jestem na przedziwnym naturalnym haju, temperowanym trochę przez lekkiego kaca. Gdybym była w pełni sił, pewnie robiłabym piruety i śpiewała My Love Is Your Love, czyli cukierkowy przebój Whitney Houston, który wchodzi mi tylko … Czytaj dalej

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część trzecia
and how's your love life?/koloryt lokalny/moje miasto/olaszkocentrycznie

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część trzecia

Jesteśmy już pod arkadami na Marszałkowskiej kiedy uświadamiam sobie, że zaraz przestanę mieć go na wyłączność. Jest piątek, dochodzi północ. Cały plac będzie usiany znajomymi, więc nasza rozmowa – której końca nie widać – rozcieńczy się albo rozkruszy w znienawidzony przeze mnie smalltalk. Trochę mi tego szkoda, ale z drugiej strony – jest taki fajny, … Czytaj dalej

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część druga
and how's your love life?/olaszkocentrycznie

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część druga

“- To jest nierandka!” – krzyczę, kiedy wszyscy cieszą się, że idę na randkę. Wiem swoje. Starałam się nie prowadzić śledztwa w społecznościówkach, ale ta zagadka rozwiązała się sama. Na profilówce jest on i dziecko. Pod profilówką kobieta mówi, że kocha. On odpisuje, że kocha bardziej. Ta wymiana ma raptem sześć miesięcy, więc małe szanse, … Czytaj dalej

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część pierwsza
and how's your love life?/olaszkocentrycznie

historia, której nie chciałam spisywać, ale nie mooogę, część pierwsza

Myślałam, że tej jednej historii nigdy nie spiszę. Wydawała mi się zbyt cenna, żeby na siłę wpychać ją słowa i wystawiać na pogardliwe prychnięcia świata. Ale nie potrafię utrzymać w sobie tej brei z uczuć i wrażeń. Nie chce mi się łazić z głową zamuloną przeterminowanymi emocjami. Wolę ponazywać rzeczy, stworzyć twarde kopie wspomnień, przytrzymać … Czytaj dalej

skończyłam dwadzieścia dziewięć lat, zżarłam wszystko co było do żarcia na świecie i było super, chociaż ktoś chciał nas pobić
koloryt lokalny/moje miasto/olaszkocentrycznie

skończyłam dwadzieścia dziewięć lat, zżarłam wszystko co było do żarcia na świecie i było super, chociaż ktoś chciał nas pobić

15 sierpnia 2017 roku. 23:54. Wrzucam cztery wory ze śmieciami do kontenera, robię dziarski odwrót, wpadam do domu. 23:57. Drżącymi rękami zapinam guziczki na świeżo przebranej pościeli. Nie będę tą osobą, która rozpoczyna trzydziesty rok życia potykając się o puste butle, lawirując między wielowarstwowymi przekładańcami skłębionych łachów i głęboko brzydząc się własnego domu. No dobra, … Czytaj dalej

sto lat, królowo mojego serca!
olaszkocentrycznie

sto lat, królowo mojego serca!

Olunię poznałam na imprezie, na której runął kredens. W mitologii mojej konstelacji towarzyskiej ten kredens symbolizuje apogeum naszej młodości. Już nigdy potem nie byliśmy tacy młodzi. Był Sylwester, chyba w 2005 roku? Całe mieszkanie rodziców Kasi N. wibrowało od tłustego basu jazgotliwej muzyki. Kredens w końcu nie wytrzymał tej sejsmicznej atmosfery i po prostu położył … Czytaj dalej

co się dzieje w mojej głowie, kiedy ktoś żartuje z grubych ludzi (strumień świadomości)
jest problem/olaszkocentrycznie

co się dzieje w mojej głowie, kiedy ktoś żartuje z grubych ludzi (strumień świadomości)

Stoję wczoraj na minidomóweczce i słucham opowieści przyjaciółki o głupim chłopaku, który w podstawówce ciągnął ją za kucyk. Opowieść kończy się słowami: “No, ale teraz jest gruby i łysy, więc… HA!” (triumfalny chichot). “Wygrałaś!” – odpowiada ze śmiechem druga przyjaciółka. Na pewno mówią to dla beki, na pewno jest kontekst. Problem w tym, że nie … Czytaj dalej