Latest Entries
chłopak z innego świata, część piąta
all over the place / and how's your love life? / olaszkocentrycznie

chłopak z innego świata, część piąta

Przez następne dwie doby nie rozmawiamy prawie wcale. Kiedy w piątek po południu dostaję wiadomość o treści “kawa?”, wybiegam z obiadu u mamy w takim tempie, że zapominam plecaka. Kto normalny taki robi? W wagonie metra nerwowo sprawdzam godzinę. Wiem, że czeka na mnie na mrozie, bo lekka fobia społeczna nie pozwala mu samotnie wkroczyć … Czytaj dalej

najlepszości 2016
czytam / listography / oglądam

najlepszości 2016

Film: Moonlight, reż. Barry Jenkins, bo okazuje się, że nawet w drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku można zrobić film, jakiego nikt jeszcze nie zrobił. Nie wiem jak to się udało – bite dwie godziny poświęcone dorastaniu czarnoskórego chłopca z Miami. Chłopca, który nie jest żadnym archetypem posklejanym z uproszczeń, a zamiast tego jest prawdziwy, żywy i … Czytaj dalej

chłopak z innego świata, część czwarta
all over the place / and how's your love life? / olaszkocentrycznie

chłopak z innego świata, część czwarta

Ten rzadki moment mojego życia, w którym na horyzoncie nie majaczy się żadne zło trwa kwadrans. Albo kilometr, bo tyle zajmuje spacer z wegańskiego baru do Planu B, do którego obydwoje zmierzamy teraz na autopilocie. Lista rzeczy, o których nie myślę jest cholernie długa. Nie myślę o tym, że jego stypendium kończy się w lutym, … Czytaj dalej

chłopak z innego świata, część trzecia
and how's your love life? / olaszkocentrycznie

chłopak z innego świata, część trzecia

Nagle jest dobrze. Czuję się jakbym po latach przedzierania się przez nieokiełznane chaszcze skrajnych emocji, odkryła właśnie prostą dróżkę wiodącą przez sam środek ukwieconej polany. Długo nie wiem co to jest. Potem przychodzi mi na myśl, że chyba spokój. Intuicja podpowiada mi, że nasza niespodziewana zażyłość nie skończy się ani szybko, a nie gównianie. Rzecz … Czytaj dalej

i znowu ten cyberromans, część pierwsza
all over the place / and how's your love life? / jest problem / olaszkocentrycznie

i znowu ten cyberromans, część pierwsza

Gdybym mogła być kuratorką własnego cyberromansu, bez wahania poleciałabym w szekspirowskie rejestry. Widziałabym to tak: on, ja i dużo gwałtownych uczuć. Bylibyśmy sobą nawzajem odurzeni, po równo usychalibyśmy z tęsknoty i równie rozpaczliwie przeklinalibyśmy okrutny los, który postawił między nami siedem tysięcy kilometrów. Niestety moja wirtualna miłość nie przebiega symetrycznie. To nie “Romeo i Julia” … Czytaj dalej