Latest Entries
oscary po warszawsku
oglądam / olaszkocentrycznie

oscary po warszawsku

Jeśli spędzać z Oscarami calutką noc, to tylko wtedy, kiedy Polska walczy o aż pięć statuetek. Założenie było takie, że przez całą noc ktoś pełni Oscarową wartę w Barze Smutek, reszta wpada jak może – czy to na początek ceremonii, czy na koniec. Ja przyszłam w towarzystwie J.O., prosto z teatralnej przygody z Jamesem Franco i Chrisem … Czytaj dalej

breaking news:  c h o d z ę  do pracy – o zmianach nagłych i rewolucyjnych
olaszkocentrycznie / pracocha

breaking news: c h o d z ę do pracy – o zmianach nagłych i rewolucyjnych

Rewolucyjne zmiany przychodzą niepostrzeżenie. Jeden telefon, półgodzinna rozmowa i przestałam być tłumaczem. A przynajmniej przestałam być przede wszystkim tłumaczem. Praca, która przez długie miesiące nie chciała dać się znaleźć, tym razem znalazła mnie. Upragnione, przepisowe osiem godzin dziennie. Wcale nie nine-to-five, wcale nie od poniedziałku do piątku, ale jednak osiem godzin. Pięć razy w tygodniu. … Czytaj dalej

czternasty lutego czyli „święto wolnej soboty” – o miłości i jednodniowym urlopie we własnym mieście
koloryt lokalny / olaszkocentrycznie

czternasty lutego czyli „święto wolnej soboty” – o miłości i jednodniowym urlopie we własnym mieście

Tegorocznych Walentynek prawie nie poczułam. Może dlatego, że od dawna nie jest to moje święto, a może dlatego, że pierwszy raz od lat warszawiacy zrobili krok do tyłu w swoim pędzie w kierunku amerykańskości. Odkąd pamiętam, Walentynki były dniem, kiedy wyznanie miłości można było nabyć w formie tandetnego plastiku od pani straganiarki, która na co … Czytaj dalej

jest problem / olaszkocentrycznie

poszłam do lekarza z przeziębieniem, wyszłam z nietolerancją pokarmową. jak żyć?

Mam choróbsko. Organizm w tymczasowej ruinie. Najpierw padły mięśnie, potem przegrałam bitwę o gardło, płuca i struny głosowe. Jedyne, co udało mi się zdobyć w zamian to ohydne dreszcze, przez które budziłam się o trzeciej nad ranem, z włosami mokrymi od potu. Nie mogło mnie to dopaść, kiedy byłam panią własnego czasu i mogłam pracować … Czytaj dalej

szafiary psują świat, w którym dorastać będzie moja przyszła córka. czy możemy nie rozmawiać już o wyglądzie?
jest problem / rant

szafiary psują świat, w którym dorastać będzie moja przyszła córka. czy możemy nie rozmawiać już o wyglądzie?

Powiem wprost: rzygać mi się chce od tematu wyglądu. Wszyscy tylko w kółko o wyglądzie. Wiem, że żyjemy w dobie kultury wizualnej, wiem, że ciało jest najwyższą wartością, wiem, że każdy jest swoim awatarem, swoim zdjęciem profilowym, swoim selfie wrzuconym w media społecznościowe, ale nie chcę już myśleć o tym jak wyglądam, czym się optycznie … Czytaj dalej