Latest Entries
olaszkocentrycznie / uzależnienia

uzależnienia, październik 2014

jako, że przez resztę miesiąca spodziewam się być uzależniona jedynie od leżenia, sucharów i kleiku, rozliczam się z uzależnień należących do trzech czwartych października: serial you’re the worst, bo z właściwego dla dwudziestego pierwszego wieku posrania emocjonalnego można się wyłącznie śmiać,  gadanie głupot do nieznajomych pod wpływem szlachetnych mikstur w rodzaju old fashioned, zupełnie niespodziewanie william gibson, herbata z sokiem … Czytaj dalej

olaszkocentrycznie

och, życie! wyłączam się z ciebie na tylko ty raczysz wiedzieć jak długo.

ach, życie! dopadła mnie twoja proza w możliwie najbardziej prozaicznej formie – jutro przekraczam progi szpitala, a wyjdę dopiero pokrojona. wszystko dzieje się okrutnie szybko i zmienia się jak w kalejdoskopie. miałam żyć starym rytmem do środy, a tymczasem jeden telefon – chcą mnie dzień wcześniej – i mam nieopisany bajzel. miotam się pomiędzy poszukiwaniem kapci i przenośnego … Czytaj dalej

and how's your love life? / olaszkocentrycznie

o szukaniu miłości w sobotę o pierwszej w nocy i o amerykaninie tak pięknym, że aż nieprawdziwym. część druga i ostatnia.

tuż przed piątą uświadamiam sobie, że w powielaniu błędów nie mam sobie równych. co ja tu jeszcze robię? x. poprosił o mój numer telefonu cztery godziny wcześniej, a z. zawsze powtarza, że jeśli chcę, żeby facet zadzwonił do mnie następnego dnia, powinnam uciec do domu nie później niż o drugiej (kiedy jeszcze nie wyglądam jak wywłoka i kiedy jeszcze … Czytaj dalej

and how's your love life? / olaszkocentrycznie

o szukaniu miłości w sobotę o pierwszej w nocy i o amerykaninie tak pięknym, że aż nieprawdziwym. część pierwsza.

piątki i soboty są po to, żeby przesiadywać w klubokawiarniach i pić koktajle na burbonie.  a czasem jeszcze po to, żeby się trochę zakochać, oczywiście nieszczęśliwie. mówi się, że miłości życia nie można spotkać w tłocznym półmroku nocnego klubu, pomiędzy drugim, a trzecim koktajlem. to chyba prawda. trzech ostatnich mężczyzn, z którymi wytworzył mi się jakikolwiek … Czytaj dalej

all over the place / olaszkocentrycznie

o gubieniu rzeczy i o tym, że nie chcę już słuchać o polskim krętactwie i łajdactwie

gubię rzeczy. gdyby kiedyś pisano o mnie w encyklopediach (w encyklopedii ludzkiego rozmemłania, na przykład) chciałabym, żeby moja notka biograficzna zawierała stwierdzenie „gubiła rzeczy”. nic mnie lepiej nie definiuje. w tym jednym momencie, w którym bezmyślnie i bezrefleksyjnie wkładam dokumenty do płytkiej kieszonki w spodniach, splatają się i uwydatniają moje naczelne cechy: lenistwo i bałaganiarstwo. … Czytaj dalej