Latest Entries
olaszkocentrycznie

o tym, że wady są w porządku, a także obdartych kolanach i tańcu pod gołym niebem w trochę mroźną sierpniową noc

w sobotę obudziłam się jako dwudziestosześciolatka. m. stanowczo twierdzi, że nie mogę jeszcze o sobie mówić, że „dobiegam trzydziestki”, ale że „odbiegam od dwudziestki” nie ma żadnych wątpliwości. nie płaczę, bo pierwsza siwizna (lipiec br.) i cycki niepierwszej jędrności, to niewielka cena do zapłacenia za brak nieuświadomionej samonienawiści, która trawiła mnie przez pierwszą połowę dwudziestek. nic mnie tak nie zachwyca … Czytaj dalej

british soil / oglądam / olaszkocentrycznie / z dala od domu

o nałogu teatralnym, czterech godzinach koczowania we foyer i najlepszym tramwaju życia

jeśli nic innego, to moje wyuzdane teatralne potrzeby sprawiają, że nigdy nie będę mogła zamieszkać w londynie na stałe. nie wolno mi. londyn to przecież teatralna stolica świata – zawodowych teatrów jest tu ponad dwieście czterdzieści, a we wszystkich na raz zasiąść może ponad sto tysięcy widzów. cała ta teatralna machina zarabia przeszło sześćset milionów funtów, czyli trzy … Czytaj dalej

british soil / olaszkocentrycznie / z dala od domu

tym razem o szczęściu ostatnich trzech tygodni (pisane na kolanie)

dzień wolny! oczy zachodzą mi łzami na myśl o tym, że to dziś. wreszcie, po trzech tygodniach nieprzerwanej, często morderczej jak na europejskie standardy pracy, mogę na cały dzień pogrążyć się w dolce far niente. nie muszę zupełnie nic, więc oczywiście jadę do londynu. by leżeć na trawie z książką, jeść pyszne jedzenie, pić pyszną kawę, oddawać … Czytaj dalej

british soil / jest problem / pracocha

„wiem, że miałaś mieć dzień wolny, ale bez ciebie nie damy rady”

siedzę i umieram. nie chcę krzyczeć, chcę być zen. nie mogę być zen, bo umieram z frustry, więc trochę ponarzekam, żeby się oczyścić i  jeszcze sobie pożyć. sprawy mają się następująco: dwudziestego siódmego czerwca wróciłam do anglii. dwudziestego ósmego czerwca o poranku wpadłam w bagno nigdy niekończącej się pracy. kiedy wszyscy inni mieli szkolenie, ja … Czytaj dalej

british soil / olaszkocentrycznie / z dala od domu

pocztówka z angielskiego zadupia

kochany świecie, żyję na pełnych obrotach, nie umarłam, mam się wyśmienicie. pracuję stale, śpię tylko niezbędne minimum. pogoda dobra, jedzenie głównie rzygogenne. przesyłam gorące pozdrowienia ze słonecznego angielskiego zadupia, olaszka   p.s. napiszę więcej, jak będę mieć dzień wolny, na razie nie miewam p.p.s. jest super!   Czytaj dalej

jest problem / olaszkocentrycznie

moje ciało nadal pała do mnie nienawiścią. okazuje się, że coraz bardziej

cześć świecie, piszę do ciebie nie ze szpitala, tylko z kawiarni na powiślu. a mało brakowało! zgodnie z podstawową zasadą mojego życia, czyli „jeśli zostały mi trzy dni do długiego, intensywnego pobytu w anglii, to wychodzą mi skandalicznie złe wyniki badań”, prawie mnie dziś nie wypuścili z izby przyjęć na karowej. plany na lato mam … Czytaj dalej