Latest Entries
czytam / olaszkocentrycznie

10 książek, które zmieniły moje życie

ostatnio wszyscy się wszystkich dopytują, o dziesięć książek, które zmieniły ich życie. to trudniejsze pytanie, niż mogłoby się zdawać – książki w ogóle zmieniają życie, rzadko na słowo pisane reaguję obojętnością. są takie książki,  których teraz bym już nie tknęła, ale w jakimś momencie mojego życia rozbolał mnie brzuch z zachwytu nad nimi (tak było, … Czytaj dalej

rant

lotniskowy savoir-vivre i savoir-survivre. jak bezboleśnie przeżyć te wszystkie odprawy, kontrole i boardingi?

w czasach, w których przelot do europejskiej stolicy to często mniejszy wydatek niż bilet na pociąg intercity relacji warszawa-kraków, latanie bardzo się upowszechniło i nie jest już wyłącznie domeną ludzi biznesu i bogaczy. ta demokratyzacja latania powinna iść w parze z nabieraniem lotniskowo-pokładowej ogłady, ale nic takiego nie następuje. jestem dzieckiem odchowanym na pokładzie, całe … Czytaj dalej

koloryt lokalny / oglądam / olaszkocentrycznie

o kulturze za mało i za zero i neonach udokumentowanych

nie ma już dnia bez triumfu miasta stołecznego. brytyjski guardian ogłosił niedawno warszawę miastem z „najtańszą” kulturą w europie. ha! zwycięstwo! wreszcie nie „miasto z  najtańszą wódą” ani ani „miasto z najtańszymi sposobami na smutny koniec w rynsztoku”. kto uważa, że warszawusia nie zasługuje na oklaski, nie ma pojęcia o życiu. weźmy taką mnie – … Czytaj dalej

olaszkocentrycznie

o tym, że wady są w porządku, a także obdartych kolanach i tańcu pod gołym niebem w trochę mroźną sierpniową noc

w sobotę obudziłam się jako dwudziestosześciolatka. m. stanowczo twierdzi, że nie mogę jeszcze o sobie mówić, że „dobiegam trzydziestki”, ale że „odbiegam od dwudziestki” nie ma żadnych wątpliwości. nie płaczę, bo pierwsza siwizna (lipiec br.) i cycki niepierwszej jędrności, to niewielka cena do zapłacenia za brak nieuświadomionej samonienawiści, która trawiła mnie przez pierwszą połowę dwudziestek. nic mnie tak nie zachwyca … Czytaj dalej

british soil / oglądam / olaszkocentrycznie / z dala od domu

o nałogu teatralnym, czterech godzinach koczowania we foyer i najlepszym tramwaju życia

jeśli nic innego, to moje wyuzdane teatralne potrzeby sprawiają, że nigdy nie będę mogła zamieszkać w londynie na stałe. nie wolno mi. londyn to przecież teatralna stolica świata – zawodowych teatrów jest tu ponad dwieście czterdzieści, a we wszystkich na raz zasiąść może ponad sto tysięcy widzów. cała ta teatralna machina zarabia przeszło sześćset milionów funtów, czyli trzy … Czytaj dalej